blog background
 
PierniczyMotorniczy: Poznański Bimbajarz
tramwaj,bimba,autobus,motorniczy,kierowca,praca,komunikacja miejska,społeczeństwo,miasto,Poznań
metka_epoznan
LANDARA NA SCENIE / wpis z dnia 26 lipca 2018
ok
0
not ok
0
liczba odsłon: 33

Obudziłem się. Według kalendarza, jeszcze końcówka zimy, za oknami wita dzień pogoda niewiadomego pochodzenia.
Podczas szorowania siekaczy, kłów i trzonowców bliżej nieokreśloną konsystencją z tubki – układam w głowie plan dzisiejszego występu.
Mojej Solówki, słyszałem jeszcze określenie Galówka! ;-)
Flegmatycznie i na wyraźnym wstecznym biegu dopijam „małą czarną”. Wmawiam sobie, że się wyspałem, patrzę mętnym wzrokiem na łyżeczkę w mojej dłoni. Jakaś taka inna, powyginana i konwulsyjnie drgająca. Niepokój i nerw czuciowy, blokada i strach – powitanie dnia.
Szybko wdrażam techniki relaksacyjne. Jest pozytyw! Paraliżujący strach odsyłam w niebyt. Na szczęście odblokowuje się we mnie stopniowo „amerykańskie poczucie własnej wartości”.:-)
– W samą porę! Aż przyklasnąłem z zachwytu.
Owe poczucie, niczym poranne słońce próbuje z mozołem wydostać się zza widnokręgu.
– Mam wreszcie swój życiowy Jarocin, Przystanek Woodstock i Opener Festiwal w jednym. ;-) Egzamin na pozwolenie jazdy tramwajem!:-)
Krzyknąłem do zmechaconego, „nie wyjściowego” gościa w łazienkowym lustrze.

Zgodnie z planem, o określonej godzinie stawiam się w „recording studio” – WORD Poznań. Przybijam „piątkę” wybrańcom z kursu. Postanowione, dzisiaj weryfikacja naszego „muzycznego abecadła”. Po niecałej godzinie, nasza grupa w komplecie zalicza test. Płomienny uśmiech i dobry duch zagościł w sercach przyszłych motorniczych, przyszłych tramwajarzy!
Obszerne auto naszego kolegi „artychy” sprawnie przemieszcza nas z jednego końca miasta na drugi. Pierwszy studyjny teoretyczny egzamin za nami! Czas na zaliczenia praktyczne.
Jedziemy na Zajezdnię Forteczna. Po drodze wymieniamy spostrzeżenia, dzielimy się trudnościami które pokonaliśmy podczas testu. Podchwytliwe pytania o sample, bity i loopy…;-)
Pojazd z nadchodzącymi „gwiazdami” regionalnej, być może ogólnopolskiej sceny-torowiska sprawnie pokonuje kolejne korkujące się o tej godzinie skrzyżowania. Salwą śmiechu kwitujemy jedno z teoretycznych pytań. Zwrot – „zbonsować traki”, przypadło wszystkim do gustu. ;-)

Chwila zadumy. Patrzę przez zaparowaną szybę. Widzę grupkę rozbawionych dzieciaków w odblaskowych kamizelkach. Obok strofujące przedszkolanki. Próbują wspólnie bezpiecznie pokonać przejście dla pieszych. Myślami jestem w scenerii z przed kilku dni. Dostaje propozycję nie do odrzucenia. Pomocną dłoń wyciąga do mnie Didżej Sławek – instruktor nauki jazdy.
– Z moimi chłopakami robię powtórkę, takie przedegzaminacyjne „przesłuchanie”. Reflektujesz? Jak masz ochotę dołączyć…
Nawet nie musiał kończyć, bo z radości prawie zawisłem na jego szyi. :-)

W tym samym miejscu, gdzie ma się odbyć „egzaminacyjny koncert”- plac manewrowy, DJ Sławek zaimprowizował oryginalną oprawę.
Z uśmiechem i luzem powtarzaliśmy „układ wokalny”, czyli dojazd czołem tramwaju do ustawionego słupka. Do bólu. Do chwili, gdy wszyscy mieliśmy dość i każdy z nas czuł, że gdy wybije „godzina zero” – podoła!
W pewnym momencie zagaiłem:
– Sławku didżejem-instruktorem nie każdy może być, a Ty nim jesteś ( świadomie podrzucam i komplementuję ), może autoprezentacja? Możesz wykonać „swoją solówkę”? Pokazać nam młokosom swoje umiejętności?
Podpuszczać nie przestaję… ;-)

Taaaa, to co zobaczyłem i usłyszałem jest epickie, kozackie i zapierające dech w piersiach. Zderzak i słupek blisko siebie, na grubość szkolnej ekierki. Pokaz precyzji i maestrii. Profesor Miodek by powiedział – Wysokie C! :-)
„Koparki” opadły nam do samej ziemi. Wyczuwalny powiew, wielkiego podziwu i szacunku doprowadził co niektórych do wywołania efektu „gęsiej skórki”.
Bez dwóch zdań. DYSKDŻOKEJ DAŁ CZADU!!!
Mróz – tym slangowym określeniem opisuje się nieprzychylną publiczność. Przedstawiona nam, interpretacja wokalna – pokaz hamowania w wykonaniu DJ Sławka zaprzecza tej definicji. Postronni „podglądacze” pokazowego występu didżeja, wnioskując po minach również byli tego zdania. :-)

Dojeżdżamy na wyznaczone miejsce. Praktyczna część egzaminu przed nami. „trzęsiączka” to come back!
Zamykam drzwi samochodu. W oddali zauważam, jedynego w swoim rodzaju SŁAWOMIRA! Nogi lekko się ugięły…
– Gość ma swoje 5 minut oraz „papiery” na to, żeby egzaminować przyszłe solistki i przyszłych solistów poznańskich torowisk…
Ogłaszam wszem wobec pozostałym wysiadającym.
Plenerowych występów boję się ogromnie! Kameralnie, w zauważalnej wydzielonej przestrzeni, na oznaczonej scenie czekał Egzaminator Sławomir.
Wsparcie duchowe, katalizator ewentualnych sprzężeń i napięć na linii egzaminator – egzaminowany to zadanie dla kolejnego instruktora – DJ Krzyśka! Jest z nami ciałem i duchem, w tych trudnych chwilach. Podsyca w nas żar walki, dopinguje do udanego występu. Przywraca siły i dodaje otuchy w chwili zwątpienia i niepewności! TO NAJWAŻNIEJSZA POSTAĆ PRZY SCENIE – NICZYM SUFLER ZA KULISAMI ;-).
Po ustaleniu kolejności i przebrnięciu „wstępniaka placowego”, ruszamy w pełnym składzie na miasto! Ostatni akord egzaminu!
Niech nas usłyszą, niech nas zobaczą.

P R Z Y S Z Ł Y C H

  A R T Y S T Ó W  !

Zmęczenie, ciągły stan napięcia psychicznego w oczekiwaniu na swoją kolej, dają mi się we znaki, dają mocno w kość.
Egzaminator nie odpuszcza, każdy ma przepisowe 30 minut aby zdobyć jego przychylność, wykazać się talentem i „rozśpiewać” się umiejętnościami na mieście. Dla mnie alfabet niełaskawy, jestem ostatni w kolejności :-(.
Szybko wrzucam do głowy „cieszynkę”, powiadają „ostatni będą pierwszymi” – oby pozytywne wibracje i ezoteryka mi sprzyjała!
Po kolejnej godzinie „chałturzenia”, nagle zostaje wywołany do tablicy.
Kolega „nieszczęśnik-bezgłosie” trzeci raz próbuje udowodnić w praktyce Sławomirowi, że nie poznał się na jego walorach…
Niestety i tym razem blokada, znowu „dreptanie w miejscu” czym rozsierdził na dobre Egzaminatora. Nie tak to sobie wyobrażam, moje wejście na scenę, niespodziewane, w atmosferze wzburzenia. Pragnę „wytrzymać” powstałe napięcie i rozproszyć jak najszybciej wydzielającą się z ludzkiego ciała, negatywną aurę…
Chwytam „wiosło”, muszę dobrze „ustawić głos” i „śpiewać z intencją”. Moja chwila i szansa, mój moment…
Rozglądam się uważnie dookoła i zaczynam. Sunę swoim wokalem po szynach.;-)
Mimika DJ Krzyśka podpowiada wszystko. Przyglądam się bacznie i wyczuwam momenty kiedy brzmię nieczysto, niejednolicie.
Zauważam drobne niuanse, smaczki i ulotności, wtedy człowiek docenia doświadczenie i wirtuozerię pomocnego didżeja. Kunsztem, wręcz mistrzostwem w takich trudnych chwilach jest umiejętne „wybijanie” z koncentracji egzaminacyjnego belfra. ;-)

Karta kompetencji. To na niej pojawia się upragniona i bezcenna parafka Sławomira z Gorzowa Wielkopolskiego. Jest na TAK! :-)
Nie potrafię zapanować nad eksplozją radości. Uściskać Sławomira? Nie wypada! Podziękować DJ Krzyśkowi? Nie trzeba, wdzięczność dostrzegł w moich oczach.
Przepełniony nieprawdopodobnym pozytywnym bagażem, czuję teraz cały jego ciężar. Wyczerpany, ale szczęśliwy schodzę ze sceny…

Czy coś się stało? Czy coś się zmieniło w moim życiu po tym wydarzeniu?
Tak. Częściej słucham muzyki i „wesoło nucę pod nosem” w… kabinie motorowego, podczas pracy. :-)
Nastawiam budzik na godzinę 02:30. Wstaję poirytowany, nabuzowany złością i z sarkazmem intonuje do znudzenia ulubiony budzikowy „kawałek”. Z wściekłością i rozdrażnieniem coś sobie uświadamiam. Mija godzina, czasami dwie. Czuję, że bez tego co było, jest i będzie, bez tego „pierwiastka niewiadomej” co przyniesie kolejny dzień pracy…

Bez tego wszystkiego, tych „różnych dźwięków życia”
świat jest nudny i do bani!

♪♫♫♪

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
avatar
PIERNICZYMOTORNICZY
http://pierniczymotorniczy.pl/.epoznan.pl
RSSsend_message
Nazywam się Krzysztof Żukiewicz. Mieszkam i pracuję w Poznaniu.
Skoro trafiłeś na tego bloga to nieprzypadkowo. Lubisz tramwaje?
Ja także się z nimi zaprzyjaźniłem, mam nadzieję że na dłużej 🙂 .
Jako MOTORNICZY muszę gdzieś odreagować, dlatego przelewam nadmiar emocji na papier.
Być może czytając, inni się uśmiechną w wolnych chwilach od pracy, bo za sterem to już nam tak wcale nie do śmiechu…Gdy to mi nie pomaga, nie wystarcza, to wyskakuje z “mpkowskiego stroju” i biegnę niczym Tom Hanks z kultowego filmu Forrest Gump ;-). Wysiłek a w zamian pozytywne endorfiny to najlepsza odtrutka dla każdej stresogennej dziedziny pracy do której prowadzenie pojazdu szynowego na pewno się zalicza.

Jaki jest cel tego bloga?

Przybliżyć możliwie przystępnie, bez zbędnej napinki i w różnych “odcieniach” charakter naszej pracy.
“Efektem ubocznym” bloga jest pokazanie, że jesteśmy normalnymi ludźmi i jak wszyscy idziemy do pracy, a następnie pragniemy także wrócić do swoich domów uśmiechnięci jak większość przez nas przewożonych pasażerów 😀 .
Przeczytaj chociaż jeden z tych “wydumań”. Jeżeli nawet warga lub brew Tobie nie drgnie,
to szkoda czasu na czytanie kolejnych
POLECANE STRONY
www.pierniczymotorniczy.pl
ARCHIWUM WPISÓW
DREDZIARZOWI TEŻ WŁOSY DĘBA STAJĄ (30 wrz 2020)
DAMULA, LAKUMBA, DIGIDI I INNE TRAMWAJOWE POJĘCIA – ZAKLĘCIA / wpis z dnia 11 sierpnia 2020 (30 wrz 2020)
WORLD BLOOD DONOR DAY (15 cze 2020)
ŚLEDZIKI I BERMUDY Z OPASŁEGO SEGREGATORA (27 maj 2020)
HALUNY I ŻYCIOWY HORROR (2 kwi 2020)
TRZY W JEDNYM / wpis z dnia 3 marca 2020 (2 kwi 2020)
T ak K oleżanki K oledzy F itness / wpis z dnia 2 lutego 2020 (2 kwi 2020)
DWIE STRONY MEDALU / wpis z dnia 3 stycznia 2020 (2 kwi 2020)
OCH, KAROL / wpis z dnia 10 grudnia 2019 (2 kwi 2020)
JESIENNE TOROWISKO / wpis z dnia 30 października 2019 (2 kwi 2020)
KIM JEST MOTORNICZY? / wpis z dnia 9 października 2019 (2 kwi 2020)
POKIWKA / wpis z dnia 2 września 2019 (2 kwi 2020)
KURTYNA / wpis z dnia 4 sierpnia 2019 (2 kwi 2020)
WE ARE THE CHAMPIONS / wpis z dnia 25 lipca 2019 (2 kwi 2020)
NOCNE LINIE TRAMWAJOWE / wpis z dnia 17 czerwca 2019 (2 kwi 2020)
KIEROWCY Z INDII / wpis z dnia 1 maja 2019 (2 kwi 2020)
SALOON / wpis z dnia 19 kwietnia 2019 (2 kwi 2020)
KRYPTONIM “ELIMINATOR” / wpis z dnia 1 kwietnia 2019 (2 kwi 2020)
NASZA GAMMA LF 02 AC / wpis z dnia 16 marca 2019 (2 kwi 2020)
HISTORIA PEWNEJ REKLAMY / wpis z dnia 4 lutego 2019 (2 kwi 2020)
ZAWODOWA WOLNOŚĆ / wpis z dnia 11 stycznia 2019 (2 kwi 2020)
BLASZANE BĘBENKI / wpis z dnia 21 grudnia 2018 (2 kwi 2020)
TRAMWAJOWY *PAT / wpis z dnia 18 grudnia 2018 (2 kwi 2020)
JADĘ I OBSERWUJĘ / wpis z dnia 10 grudnia 2018 (2 kwi 2020)
MAGICZNA KSIĘGARNIA / wpis z dnia 27 listopada 2018 (2 kwi 2020)
NIEPEŁNOSPRAWNOŚĆ? ŻYJMY BEZ OGRANICZEŃ! / wpis z dnia 9 października 2018 (2 kwi 2020)
SAMO ŻYCIE / wpis z dnia 31 sierpnia 2018 (2 kwi 2020)
LANDARA NA SCENIE / wpis z dnia 26 lipca 2018 (2 kwi 2020)
PODRÓŻ ZA JEDEN UŚMIECH / wpis z dnia 18 czerwca 2018 (2 kwi 2020)
PRAPOCZĄTEK PIERNICZENIA / wpis z dnia 9 czerwca 2018 (2 kwi 2020)
BOMBOWE HISTORIE / wpis z dnia 23 maja 2018 (2 kwi 2020)
TORCIK Z JEDNĄ ŚWIECZKĄ / wpis z dnia 24 kwietnia 2018 (2 kwi 2020)
“KOSMICZNY” JASIU / wpis z dnia 4 kwietnia 2018 (2 kwi 2020)
WŁOSKIE TRAMWAJE W POZNANIU! / wpis z dnia 1 kwietnia 2018 (2 kwi 2020)
BLASKI I CIENIE – BLOGOWANIE / wpis z dnia 12 marca 2018 (2 kwi 2020)
TRAMWAJARKI WCZORAJ, TRAMWAJARKI DZISIAJ / wpis z dnia 7 marca 2018 (2 kwi 2020)
DZIEŃ KOBIET – WALENTYNKI ( do przerwy 0 : 1 ) / wpis z dnia 9 lutego 2018 (2 kwi 2020)
NA BAZARZE TRAMWAJARZE / wpis z dnia 5 lutego 2018 (2 kwi 2020)
DZWONEK BIMBAJARZA – KOSZMAR KIEROWCÓW / wpis z dnia 16 stycznia 2018 (2 kwi 2020)
UZALEŻNIENIA TRAMWAJARZA / wpis z dnia 10 stycznia 2018 (2 kwi 2020)
AZYMUT ZAJEZDNIA – NOCNE DO NABRZEŻA CUMOWANIE! / wpis z dnia 27 grudnia 2017 (2 kwi 2020)
NADZÓR W RUCHU / wpis z dnia 25 listopada 2017 (2 kwi 2020)
UŚMIECH MOTORNICZEGO – MIT CZY RZECZYWISTOŚĆ? / wpis z dnia 28 października 2017 (2 kwi 2020)
PRZESILENIE Z MOTORNICZYM W TLE / wpis z dnia 15 września 2017 (2 kwi 2020)
NIEWYPOWIEDZIANY BOHATER / wpis z dnia 17 sierpnia 2017 (2 kwi 2020)
BŁĘDNE KOŁO / wpis z dnia 7 lipca 2017 (2 kwi 2020)
MIĘSIĘCZNICA MŁODEGO MOTOROWEGO / wpis z dnia 13 czerwca 2017 (2 kwi 2020)